Psychoterapia Integratywna systemowa Kraków

tel.: 530 22 32 42
Zarezerwuj Konsultację | Psychoterapię grupową | Warsztaty tematyczne

Psychoterapia par

"...Weź nie pytaj, Weź się przytul, Weź tu ze mną, Weź tu bądź. Weź nie młodniej, Weź się starzej, Razem ze mną, Idź krok w krok...." Autor: Paweł Domagała

Termin: termin dostępności w kolejnym kroku
Cena od: 9999 PLN

Psychoterapia par

Sesje dla par

W każdym związku zdarzają się trudne chwile. Każda para wypracowuje sobie przez lata swoje sposoby radzenia z konfliktami i wszystko jest dobrze jeśli te sposoby działają. Czasem jednak sprawy idą za daleko i kończy się na tym, że ona mówi, że jest taka ponieważ on jest taki a on mówi, że on jest taki ponieważ ona jest taka. Nie potrafią wyjść z kręgu wzajemnych oskarżeń. Z czasem pojawić się może zgorzknienie i wypalenie, które niemalże uniemożliwia wykonanie jakiegokolwiek ruchu ponieważ zgasła nadzieja. Zanim podejmiesz decyzję o rozstaniu, spróbuj zawalczyć o związek. Czasem dopiero terapeuta może pomóc naprawić relacje między partnerami.

Wybierz zakładkę:

Opis
Rezerwacja i finanse

Psychoterapia par

Terapia dla par – aby wyjść z kręgu wzajemnych oskarżeń

W każdym związku zdarzają się trudne chwile. Każda para wypracowuje sobie przez lata swoje sposoby radzenia z konfliktami i wszystko jest dobrze jeśli te sposoby działają. Czasem jednak sprawy idą za daleko i kończy się na tym, że ona mówi, że jest taka ponieważ on jest taki a on mówi, że on jest taki ponieważ ona jest taka. Nie potrafią wyjść z kręgu wzajemnych oskarżeń. Z czasem pojawić się może zgorzknienie i wypalenie, które niemalże uniemożliwia wykonanie jakiegokolwiek ruchu ponieważ zgasła nadzieja. Zanim podejmiesz decyzję o rozstaniu, spróbuj zawalczyć o związek. Czasem dopiero terapeuta może pomóc naprawić relacje między partnerami.

Co prowadzi pary do kryzysu?

Co jest powodem, że ludzie, którzy jeszcze niedawno się kochali nie potrafią wyjść z kręgu wzajemnych oskarżeń? Powody są błahe, trochę poważne, poważne, bardzo poważne lub wszystkie po trochu. Jednym z poważnych problemem wielu par jest zaburzenie dotychczasowej homeostazy, która jeszcze do niedawna skutecznie sklejała ich związek. Aby zrozumieć na czym polega zaburzenie homeostazy jak również poznać inne przyczyny doprowadzające związek do kłopotów zapraszam do zakładki PEŁNY OPIS.

  • Powód błahy – para ma zaległości w sprawach tak elementarnych jak komunikacja lub ogólnie rzecz biorąc istnieje brak wiedzy / zrozumienia dla ograniczeń wynikających z różnic płci, ról ojca i matki w rodzinie i w wychowywaniu dzieci. Pomimo, że powody są błahe, mają potencjał aby konsekwentnie narażać związek na nieporozumienia lub nawet walkę.
  • Powód trochę poważny – istnieje brak zrozumienia prostego faktu, że w każdy związek wpisane jest częściowe niespełnienie – już nigdy nie będzie pełnego spełnienia w jakimkolwiek związku. Rozwiązanie problemu leży w pogłębieniu rozumienia życia i słowa „szczęście”.
  • Powód poważny – następuje zaburzenie homeostazy. Co to jest homeostaza? W prostych słowach znaczy to tyle, że mężczyzna i kobieta pełnią w związku swoje role tak, że obydwoje zachowują się względem siebie w sposób, którego od siebie nieświadomie oczekują. Homeostaza może być dojrzała co znaczy że zarówno mężczyzna jak i kobieta są względnie dojrzali i ich oczekiwania względem siebie są dojrzałe. Jednakże często jest tak, że owa homeostaza jest niedojrzała co znaczy, że osoby w związku spełniają swoje oczekiwania choć nie są to oczekiwania dojrzałe – w sposób nieświadomy osoby te wciągają się nawzajem do gry i wspólnie grają w tą grę. Pomimo faktu, że jest to homeostaza niedojrzała ich związek w dalszym ciągu może funkcjonować względnie bezkonfliktowo. Często do konfliktu dochodzi gdy homeostaza przestaje działać. Partnerzy wzajemnie oskarżają się o to, że się zmienili. Ona mówi: Jestem taka bo ty jesteś taki ! On jej odpowiada: Ja jestem taki bo ty jesteś taka ! Czy w takiej sytuacji rozwiązanie leży w naprawie homeostazy panującej w relacji? Odpowiedź zależy od tego czego chce para na obecnym etapie życia. Być może w obecnej sytuacji nie ma już możliwości przywrócenia dotychczasowej homeostazy ponieważ jedna z osób lub obydwie się zmieniły i nie chcą już grać w dotychczasową grę. Dzieje się tak zazwyczaj gdy jedna z osób w związku dojrzewa życiowo (np. uczestniczy w psychoterapii indywidualnej) a druga w sensie dojrzałości życiowej „pozostaje w tyle”. Ponieważ zaburzona homeostaza to bardzo ważny element wpływający na konflikt w relacji poświęcę temu zjawisku więcej uwagi w dalszej części tego opisu.
  • Powód bardzo poważny – zdrada małżeńska, która jest bardzo poważnym „atakiem na więź”. Zdarzenie tego typu wystawia związek na poważną próbę. Przyszły los partnerów można zawrzeć w 3 scenariuszach: 1) Rozpad związku 2) Wegetacja – czyli jakaś forma zapomnienia, przyklepania tego co się wydarzyło, pseudo-wybaczenia osobie, która zdradziła. Wybaczenie nie jest prawdziwe i jest prawdopodobne, że będzie zatruwać związek na raty 3) Prawdziwe przebaczenie poprzez zrozumienie / przepracowanie wszystkiego co się z tym wiąże. Tylko 3 scenariusz daje perspektywę naprawienia więzi. Prawdziwe wybaczenie, choć trudne jest możliwe. Ale czy nie jest tak, że wszystko co dobre jest trudne? Czyż niszczenie nie jest łatwiejsze niż budowanie? Paradoksalnie, to trudne zdarzenie jakim jest zdrada małżeńska prowadzić może do przeniesienia relacji na dużo wyższy poziom niż ten, który istniał przed zdradą – moje doświadczenie terapeutyczne jest takie, że osoby zdradzone z którymi pracowałem stały się bardziej spełnione w relacji „dzięki” tej zdradzie. Praca z terapeutą może w takiej sytuacji być konieczna.

Zatem uczyńmy naszą homeostazę dojrzałą!

Wspaniale! Ale to nie jest takie proste. Abyś zrozumiał(a) problem posłużę się uproszczonym przykładem tworzenia się niedojrzałej homeostazy na początku powstawania Waszej relacji. Zatem jak dochodzi do wytworzenia się Waszej osobistej homeostazy? Sposób w jaki zostaliśmy wychowani powoduje że wybierając swojego partnera / partnerkę jesteśmy już zaprogramowani do poszukiwania kogoś z kim będzie nam wygodnie a niekoniecznie dojrzale. Słowo wygoda jest tu kluczem. Dla przykładu kobieta, która ma deficyty związane z relacją z „zimnym” ojcem na nieświadomym poziomie oczekuje, że jej mężczyzna będzie tak ją traktował jakby był jej dobrym i opiekuńczym tatą. Jeśli jej mężczyzna odgrywa rolę opiekuńczego taty to kobieta sobie myśli, że jest jej dobrze z tym mężczyzną – związek zaczyna funkcjonować bez konfliktów ale popełniony zostaje „grzech pierworodny” gdyż mężczyzna został zaproszony do relacji w której jest kimś więcej niż mężem – „jest również tatą”. Homeostaza jest już niedojrzała ale ze strony kobiety wysyłany jest do mężczyzny sygnał – jest mi z Tobą dobrze. Teraz zabierzmy się za tego Pana. Jak dochodzi do tego że ten mężczyzna wchodzi w rolę opiekuńczego taty ? Wystarczy, że w jego relacji z mamą i tatą odgrywał rolę obrońcy mamy przed „złym” ojcem. Wielokrotnie w swoim życiu był w jakiś sposób nagradzany za bycie jej obrońcą i nauczył się roli ratownika doskonale. Jednym z jego sposobów zaistnienia w dorosłej relacji z kobietami stało się zatem jego ratownictwo, które może również przyjmować formę opieki a nawet nadmiernej opiekuńczości. Starając się o względy swojej kobiety potrafi to robić doskonale – to jest jego mocna strona, jego wrażliwość na potrzeby kobiet jest dużo większa niż w przypadku innych mężczyzn a gdy pokazuje swoją wrażliwość kobiety go nagradzają uśmiechem, dobrym słowem. Świat kobiet docenia to a więc przez całe lata utwierdził się owy pan w przekonaniu że takie zachowanie popłaca. On jest zadowolony ze swojego talentu. Czy rozumiesz już, że staje się on „idealnym” kandydatem dla kobiety poszukującej opiekuńczego tatusia? Czyż nie jest to wspaniałe? Ktoś mógłby powiedzieć że powstała wspaniała homeostaza. Myli się. To nie jest dojrzała homeostaza. Owszem powstała homeostaza, która umożliwia związkowi na funkcjonowanie ale w pakiecie z tak niedojrzałą homeostazą pojawiają się kłopoty. Jest prawdopodobne ze w pakiecie ze swoją opiekuńczością serwowaną kobietom, może ogólnie rzecz biorąc pojawiać się tendencja do postrzegania kobiet jako istoty słabe ( jak jego mama) a zatem nie będzie ich prawdziwie szanował bo jak szanować osobę dorosłą, która sama nie potrafi o siebie zadbać i jest „słabeuszem, który dał się zdominować”. Na dalszych etapach życia ten brak szacunku może przyjąć inne nieakceptowalne formy.

Powyższy uproszczony przykład powstania homeostazy jest ważny ponieważ pokazuje co często stoi u źródła powstawania relacji a następnie związanych z tym konfliktów – oczywiście jest dużo innych konfiguracji powstawania niedojrzałej homeostazy. Pomijając takie kwestie jak np. zdrada małżeńska, częstym powodem konfliktów jest fakt, że z jakiegoś powodu osoba nie chce już odgrywać swojej dotychczasowej roli – np. on opiekuńczego taty a ona nie chce już odgrywać roli dziewczynki do zaopiekowania ( ponieważ płaci za to cenę bycia nieszanowaną).

Jak działa terapia małżeńska?

Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie gdyż narzędzia dostosowane muszą być do najistotniejszych przyczyn, które doprowadziły do konfliktu. Istnieje klika powodów dla których psychoterapeuta spotyka się z pacjentem – kontekst kryzysowy, podtrzymujący i rozwojowy. Z oczywistych powodów zazwyczaj spotykam się z parą w kontekście większego lub mniejszego kryzysu. Rzadko się zdarza, że pacjenci przychodzą w czasie gdy nie ma jeszcze żadnego kryzysu – Byłoby pięknie gdyby ludzie przychodzili na kilka spotkań aby po prostu wprowadzić więcej jakości do swojego związku 🙂

W przypadku problemów, które wcześniej określiłem jako błahe lub trochę poważne, praca sprowadza się do psychoedukacji i rożnych form pogłębiania świadomości tak aby para mogła stopniowo wdrożyć do swojego życia nowe sposoby działania. W przypadku problemów, które określiłem jako poważne musimy doprowadzić do naprawy homeostazy. Jest mało prawdopodobne, że wystarczy naprawa dotychczasowej, niedojrzałej homeostazy – zazwyczaj nie da się wrócić do tego samego. Skoro jest problem to jesteśmy na drodze do zbudowania nowej, dojrzalszej homeostazy – ona daje nadzieję na lepszą przyszłość i staje się napędem do pracy danej pary. W zależności od aktualnej dojrzałości obydwu osób czasem wystarczy tylko wspólna praca, która doprowadzi do wymiany tego co niedojrzałe na to co dojrzałe lub może się okazać konieczne rozdzielenie pary i praca indywidualna z terapeutą jednej lub obydwu osób. Czasem terapeuta decyduje, że z każdą z tych osób powinien pracować z innym terapeutą. Rozdzielenie jest czasem konieczne po to aby pogłębić i przyśpieszyć proces dojrzewania jednej z osób w konkretnym aspekcie życia i w ten sposób umożliwić drugiej stronie nabrania nadziei na lepszą przyszłość i otwarcie serca na bliskość.

Zatem kiedy spotkać się z terapeutą?

W dzisiejszych czasach bardzo popularnym stało się słowo PROJEKT. W firmach moi znajomi już nie pracują tylko realizują projekty. Zachęcam moich pacjentów / klientów aby popatrzyli na kwestię związku w taki sposób jakby był projektem. Aby rozpocząć projekt potrzebujesz zasoby materialne, niematerialne. Potrzebujesz wierzyć w ten projekt, potrzebujesz motywację, nadzieję! Spotkaj się z terapeutą wtedy gdy jeszcze posiadasz zasoby – nie czekaj aż je roztrwonisz.

Zakładając, że istnieje już sytuacja kryzysowa, to najlepiej szukać psychoterapeuty wtedy, gdy jeszcze jest nadzieja i chęć walki o związek, ale jednocześnie partnerzy doświadczają bezsilność i nie potrafią ruszyć z miejsca a ich rozmowy nie przynoszą już żadnej trwałej zmiany. Kiedy związek jest w kryzysie warto wykonać tą ostatnią próbę przynajmniej po to aby nie żałować, że nie zrobiliśmy czegoś co dawało szansę. Nie można przeoczyć tego momentu. Jeśli kryzys wejdzie w zaawansowaną fazę może być już za późno lub może być o wiele trudniej aby sytuację naprawić. W zaawansowanym kryzysie partnerzy czują się wypaleni, poranieni i stają się sobie obojętni. Będąc już na przysłowiowych oparach, może się zdarzyć, że jedna strona chce podjąć terapię ale ta chęć nie ma w sobie już mocy aby przekonać drugą stronę. Jeśli partner oponuje to po jakimś czasie strona, która proponowała poddaje się. To jest najgorszy moment. Projekt ZWIĄZEK rozsypuje się. Następuje tak duży emocjonalny dystans, że ludzie pod jednym dachem są sobie obcy. To równia pochyła. Partnerzy trwają obok siebie w martwym związku, w którym uczucia się wypaliły a to co ich łączy to dziecko i kredyty. Konsekwencje dla dzieci w takim związku są oczywiście duże ale tym się tutaj nie będę zajmował.

Jedno jest pewne i chce to bardzo podkreślić. Wybierz dobrze swojego psychoterapeutę a wtedy możliwy jest sukces. Psychoterapia z dobrym psychoterapeutą działa!

Terapia dla par jako szansa na drugą miłość

Terapia otwiera nową szansę na przebudowanie związku, uzdrowienie relacji między partnerami. Pomimo, że początkowo praca koncentruje się na związku jako całości, nieuchronnie prowadzi przede wszystkim do korzyści indywidualnych – pozwala lepiej poznać siebie, swoje potrzeby, pragnienia, dążenia jak również oczekiwania wobec partnera. Można ten etap nazwać budowaniem swojej tożsamości. W kolejnym etapie pojawiają się korzyści dla pary gdyż poprawia się styl komunikacji, wyjaśniają się nieporozumienia, pojawia się zrozumienie dla dotychczasowych reakcji partnerów, odnajdywane są kompromisy i drogi wyjścia z trudnych sytuacji. Terapeuta nie tylko pomaga w lepszym zrozumieniu siebie ale również otaczającego nas świata w sensie filozoficznym bo czasem jest to konieczne aby przepracować problemy związkowe. Dla przykładu nie da się naprawić pewnych aspektów życia jeśli nie zrozumie się w sposób dogłębny znaczenia słowa „wolność”.

Jak długo będzie trwać terapia?

Trudno na to pytanie odpowiedzieć w sposób uniwersalny. Na długość terapii wpływa typ problemów i zasoby jakimi dysponują partnerzy danego związku. Tym, co ją przyśpiesza, jest motywacja pary do pracy nad związkiem – gotowość do zmiany i skonfrontowania się partnerów z osobistymi problemami, którymi negatywnie wpływają na swój związek. Ta gotowość do „popsucia własnego wizerunku” jest istotnym elementem przyśpieszającym proces naprawy związku a zatem wpływa korzystnie na skrócenie czasu terapii. Jaki jest przepis na wydłużenie czasu terapii i uczynienie jest procesem mozolnym ??? 🙂 Wystarczy, że para przeniesie całą odpowiedzialność na terapeutę oczekując, że to terapeuta zmieni ich związek, a oni nie muszą w tym uczestniczyć. Jeśli nie pasuje Ci taki przepis i chcesz przyśpieszyć swoją terapię zaakceptuj, że jesteś kreatorem tego, co się dzieje a psychoterapeuta tylko pokazuje lub pomaga Ci odkryć drzwi przez, które możesz przejść. Ty decydujesz czy przez nie przechodzisz. Proces terapeutyczny może być nieco dłuższy gdy jakość materiału wnoszonego do relacji przez jednego lub obydwu z partnerów jest zbytnio destrukcyjny. W takiej sytuacji może zaistnieć potrzeba tymczasowego rozdzielenia pary aby następnie rozpocząć terapię indywidualną a po pewnym czasie powrócić do spotkań wspólnych, które będą ze względu na wypracowaną w międzyczasie dojrzałość szybciej prowadzić do dobrego celu jakim jest odbudowanie więzi.

Ale dlaczego właśnie grupa?

Szybciej, wyżej, mocniej!

Grupa Żyje! Czy w czasie pełnych zapału interakcji, czy w momentach pozornego uśpienia i ciszy wewnętrznego przeżywania uczestnicy bezwiednie zakładają tak zwane maski psychologiczne. Czujny terapeuta świadomie i dla dobra grupy korzysta z nich, by wyzwalać reakcje, które w terapii indywidualnej nie przejawiają się nieraz długimi miesiącami. Jeśli w ogóle wychodzą z mroku samocenzury. Ta dynamika terapii grupowej stwarza niezwykłą mnogość okazji dostrzeżenia rzeczy ukrytych nawet przed samymi uczestnikami, jest źródłem jej efektywności i przewagi nad spotkaniami indywidualnymi.

Nie takie zwyczajne gadanie

Bo to bezpieczne środowisko sprzyja intensywniejszym doświadczeniom interpersonalnym i może stać się dla Ciebie emocjonalnym poligonem. Miejscem, gdzie rozbudzisz swój kontakt z uczuciami. Miejscem, gdzie - jeśli zechcesz - zaryzykujesz pokazanie prawdziwego siebie i zareagowanie zgodnie z tym, co czujesz - czy są to rzeczy przyjemne, czy nie. Ku swojemu zdziwieniu dostrzeżesz wtedy, że świat dookoła nie tylko Cię nie potępia, ale w radości wręcz wybiega Ci na spotkanie. A wtedy dzieje się magia.

To jak działa ta magia?

Jesteśmy chorzy na... relacje. Działania, które w przeszłości mogły ratować nas przed emocjonalnym wyniszczeniem, na przykład w kontaktach z rodzicami, teraz stanowią ciężar, z którym nie sposób tworzyć zdrowe, dojrzałe relacje. I choć może Ci się to wydawać niewiarygodne, to to, co uda Ci się naprawić w Twoim funkcjonowaniu w grupie, będzie uzdrowione we wszystkich pozostałych aspektach Twojego życia.

A nie można tak w terapii indywidualnej?

Można. Ale, ale wolniej, bo przecież więcej się wydarzy, gdy wpływa tuzin charakterów, a nie sam terapeuta. Więc jeśli coś Ci doskwiera, czemu miałbyś męczyć się z tym dłużej raczej niż krócej? Dobrze kształtowana przez terapeutę grupa nie pozwoli Ci na “przegadanie” sesji, kiedy włączą się Twoje mechanizmy obronne. Znacznie trudniej przyjdzie Ci zatrzymać się jedynie na intelektualnych wglądach, które - skądinąd wartościowe - niosą ryzyko chęci wewnętrznego skonstruowania się nowo. Ryzyko stworzenia obcego JA, którego wymaganiom nie będziesz umiał sprostać, nie będziesz czuł się sobą i nie doprowadzisz do prawdziwej przemiany. W miejsce tego grupa dostrzeże emocje skrywające się za Twoimi działaniami i ułatwi Ci sklejenie tego, co czujesz, z tym, co myślisz. W ten sposób maska, której mogłeś nawet nie być świadomy, może opaść, a ty odkryjesz nową wolność.

Czyli terapię indywidualną odsyłamy do lamusa?

Kuszące, ale to nie takie proste… Tak jak zdrowie nie jest stanem doskonałości, a harmonijną równowagą pomiędzy skrajnościami, tak i w psychoterapii jest przestrzeń i na spotkania w grupie, i na te sam na sam z terapeutą. Nieraz nie sposób przystąpić do pracy w grupie bez uprzedniego rozplątania palących aspektów z przeszłości. Szczególnie gdy głębia problemu jest duża, z pomocą przychodzi terapia indywidualna. Ale przychodzi nie jako rozwiązanie, a jako konieczne przygotowanie. Bo dopiero w spotkaniu z grupą - terapeutycznym crème de la crème - w pełni owocnie rozgrywać się będzie ta bolesna przeszłość.

Jak to wygląda?

Psychologiczny supermarket?

Część, z tego kim jesteśmy, jest zasadniczo stała. To nasz wrodzony temperament. Raczej nie zmienimy tego, czy jesteśmy wrażliwi na doznania zmysłowe albo wytrzymali na niewygody. Możemy za to kształtować swój charakter. Któż nie chciałby być cierpliwym, szczerym i wyrozumiałym zamiast mściwym, zazdrosnym czy zrzędliwym? Do zrobienia, ale psychoterapia nie działa jak wrzucanie i wyjmowanie produktów ze sklepowego koszyka. Nie wyreżyserujesz swojej przemiany.

To jak to osiągnąć?

To wszystko akurat stanie się samo! Tylko wcześniej trzeba zająć się czymś innym. Celem psychoterapii jest przede wszystkim uzdrowienie niedojrzałych sposobów reagowania. Metod, jakie podpowiadają nam nasze mechanizmy obronne, wyuczone w kontaktach z najważniejszymi osobami w naszym dotychczasowym życiu. Zamiast więc zakładać psychologiczną maskę - chować się za pozą szarej myszki czy nadętego bufona, dążymy do uelastycznienia osobowości. Tak, by nie poddawać się bezwiednie wewnętrznym impulsom i “musieć” reagować, ale raczej wybierać jak reagować.

Teoria uczona. A co z praktyką?

Praktyka jest taka, że w większości mamy kłopot z kontaktem z własnymi uczuciami. Jedni je ignorują lub w sobie zduszają, inni - płyną nieraz miotani ich nurtem. W obu przypadkach trudno mówić o zdrowym, świadomym przeżywaniu. A to właśnie bez integracji intelektu i emocji skazujemy się zwykle na przyjmowanie postaw i podejmowanie decyzji szkodliwych dla nas samych.

I tu wchodzi grupa!

Proces leczenia rozpocznie się od pomocy w dostrzeganiu, rozpoznawaniu i nazywaniu własnych uczuć. Wyzwalane w interakcjach emocje - a tych w grupie jest pod dostatkiem - będą zauważane i ujawniane. Spostrzeżenia pozostałych uczestników czy terapeuty początkowo mogą być dla ciebie zaskakujące. Możesz nie odnajdywać w sobie nic z tego, o czym mówią. Ale nie przejmuj się. Z czasem coraz łatwiej będziesz rozpoznawał, co Ci gra w duszy. Obserwacje, jak reakcje innych osób wpływają na Twoje samopoczucie, pozwolą Ci na głębsze wglądy osobiste. Bez Twojego świadomego udziału serce powoli zacznie sklejać się z głową, a Twoje reakcje będą bardziej adekwatne i dojrzałe. Możesz i chcesz zrezygnować ze swojej maski - zdrowiejesz!

“A jeszcze palacz węgiel w nią sypie!”

Więcej oddziaływań interpersonalnych, to więcej reakcji. A więcej reakcji, to szybsze, wielokierunkowe leczenie. Dlatego spotkania są wzbogacone o pracę z ciałem, techniki relaksacyjne i inne narzędzia pogłębiające świadomość siebie i otaczającego świata relacji. Brzmi podejrzanie? Spokojnie, to czysta biologia, żadnych szamańskich rytuałów. Umysł i ciało są zespolone i wzajemnie na siebie oddziaływują. Zęby same zaciskają się nam ze złości, włosy jeżą się ze strachu, a kołysane dziecko uspokaja się i zasypia. Odpowiednio pracując z ciałem, możemy pomóc umysłowi działać bez zbędnych blokad. A i sam nasz organizm jest skory do mówienia istotnych rzeczy, jeśli tylko zechcemy go słuchać.

Złoto dla zuchwałych

Czy można chcieć jeszcze więcej? A można! Jeśli wyrazisz na to zgodę, terapeuta może wyjść poza ramy typowej terapii procesowej, czyli tego wszystkiego o czym dotychczas tu przeczytałeś. Prowadzący zaprosi Cię przy nadarzających się okazjach do pracy terapeutycznej. To pozwoli Ci na podjęcie znacznie bardziej intensywnych działań nad Twoim problemem, a interwencje terapeuty będą mogły być odważniejsze. Dzięki temu masz wprawdzie możliwość szybciej zauważać postępy w rozwoju, ale nic na siłę! Jeśli tylko jakaś propozycja interakcji jest dla ciebie zbyt daleko idąca, możesz po prostu z niej nie skorzystać.

Siadamy i ktoś zaczyna

Zadajesz sobie pytanie jak wygląda przebieg spotkania? Kto mówi i o czym? Co wolno, a czego nie? Sprawa jest dość prosta, bo właściwie nie ma żadnych zasad. Tylko jeden drogowskaz: koncentrujemy się raczej na tym, co płynie przez nasze serce niż przez głowę i staramy się dzielić się doświadczeniami, a nie radami. Bo kto lubi wykłady? Albo rady? Więc jeśli chcesz, zabierasz głos, jeśli nie - słuchasz. Nikt też nie narzuca Ci tematu, choć pewnie żeby dobrze ten czas wykorzystać, nie ma co debatować o pogodzie. Jak tylko poczujesz się dostatecznie bezpiecznie, zajmij przestrzeń i mów, co Ci doskwiera. Reszta potoczy się sama i nie potrzebujesz mieć na to żadnego planu. Tak też zwykle wygląda spotkanie grupy - po prostu siadamy i ktoś zaczyna.

Gdzie w tym wszystkim jest terapeuta?

Jak wszystko idzie idealnie, to właściwie jest zbędny! Tyle że gdybyśmy byli idealni, to grupa nie byłaby potrzebna, prawda? I dlatego przydaje się psychoterapeuta. Pełni rolę moderatora, czyli czujnie obserwuje uczestników i delikatnie naprowadza, jeśli grupa schodzi na manowce. Interwencje prowadzącego są gwarancją komfortu bezpieczeństwa, ale też pozwalają uniknąć zmarnowania czasu na czcze dyskusje. Dlatego nie ma ryzyka jałowego przeplotkowania sesji. Jeśli głos przestaje płynąć z serca, oczekuj włączenia się terapeuty: “To myślisz, a co czujesz?”. Jego wkład to raczej delikatne korekty kursu, a nie gwałtowne manewry. Ta grupa to w końcu wasz statek i sami decydujecie, gdzie ma płynąć. Prowadzący pomoże wam tylko nawzajem w tym sobie nie przeszkadzać, ucząc harmonijnej nawigacji.

Co mi to da?

A jak bardzo jesteś zdeterminowany?

I jakość efektów, i tempo ich osiągania zależy przede wszystkim od Ciebie. Udział w grupie sam z siebie wiele nie da. Jest jak karnet na siłownię - możesz wprawdzie przesiedzieć treningi w szatni, ale na koniec wyjdziesz taki sam. Żeby coś osiągnąć, trzeba włożyć sporo pracy. I to swojej pracy, bo ostatecznie pomóc sobie możesz tylko Ty. Grupa stworzy odpowiednie warunki i wspomoże ten proces, a terapeuta dodatkowo wyposaży w potrzebne narzędzia i poprowadzi, ale bez twojego zaangażowania i wysiłku się nie obędzie. I nie chodzi o to, żebyś się do czegokolwiek zmuszał. Po prostu im więcej z siebie dasz, tym więcej zyskasz i tym szybciej to zauważysz.

Leczymy korzeń, odżywają liście

Na grupie procesowej spotykają się ludzie, borykający się z najróżniejszymi problemami. Ale co wspólnego mają kłopoty z alkoholem, pracą, ze związkiem albo jego brakiem, z dziećmi albo poczuciem bycia gorszym? Wszystkie mają to samo źródło. W uproszczeniu coś kiedyś musiało pójść nie tak w ważnych relacjach i teraz tak się objawia. Najważniejsze jest to, że kluczem do poprawy jest uzdrowienie relacji. To w nich najpierw odczujesz zmianę na lepsze, która pociągnie za sobą postęp w pozostałych Twoich trudnościach.

A tak konkretnie?

Tak konkretnie to oczywiście zależy od tego, co Ci leży na żołądku. Jeśli jednak jakieś z poniższych owoców chętnie widziałbyś na swoim talerzu, możesz przy odpowiedniej pracy wyjść z nimi na końcu terapii:

  • Swoboda i naturalność w kontaktach z innymi osobami, brak lęku przy nawiązywaniu nowych znajomości.
  • Pozytywne postrzeganie Twojej osoby przez otoczenie.
  • Akceptacja samego siebie: zarówno stron mocnych, jak i słabych. Tak! Można się polubić i to całego!
  • Bycie sobą bez wchodzenia w wyuczone role i pozy, rezygnacja z masek.
  • Zachowanie spokoju pod presją i podejmowanie satysfakcjonujących decyzji w napiętych sytuacjach.
  • Skutecznie stawianie granic i zdolność do odmowy.
  • Wolność w byciu sobą - bez wewnętrznego cenzora i policjanta wydającego nakazy i zakazy.
  • Uwolnienie od niechcianych przywiązań i uciekania od rzeczywistości.
  • Poczucie sprawczości w życiu zamiast bycia biernym obserwatorem bez realnego wpływu.
  • Umiejętność konstruktywnego korzystania ze swojej energii agresywnej, wyrażenia złości w sposób nieniszczący.
  • Odczuwanie autentycznej bliskości w relacjach, okazanie swojej przyjacielskości czy czułości bez odczuwania skrępowania.
  • Przyjmowanie pozytywnych opinii bez zawstydzenia, a negatywnych bez dołującego poczucia krzywdy albo rozpętywania konfliktu.
  • Poszerzenie obszaru wewnętrznej równowagi - bez ciągłego przeskakiwania między skrajnościami.

Zauważasz wspólny mianownik? To wolność. Wraz z nią przyjdzie też uzdrowienie w twoich pozostałych, osobistych trudnościach. Nawet jednak przy Twoim pełnym zaangażowaniu może to być proces długotrwały, zależny od głębokości zranień. Pragnij więc tej przemiany, ale nie wymagaj od siebie niemożliwego. Efekty przyjdą, daj sobie tylko na to czas i korzystaj okazji, jakie stwarza grupa!

Brzmi zachęcająco, ale…

Ale nadal masz wątpliwości? Któż ich nie ma! Może twoje myśli krążą wokół podobnych obaw jak tych, z którymi często zmagają się inni uczestnicy:

- To kiepska inwestycja. Taka rozwodniona terapia indywidualna, skoro na mnie przypadnie tylko cząstka uwagi i czasu terapeuty.

- Terapia grupowa osiąga cele w inny sposób niż indywidualna i inna jest też rola terapeuty. Prowadzący jest jak ojciec uczący dziecko jazdy na rowerze. Jeśli ciągle mocno trzyma przymocowany drążek, malec nigdy nie nauczy się jeździć. Puszcza więc, gdy tylko dziecko łapie równowagę, a wspomaga, kiedy przestaje sobie radzić.


- Jak gadanie ma mi pomóc?

- Samo? Nie pomoże. Ale idące za nim doświadczanie już tak. Jak złe doświadczenie ukształtowało nas w przeszłości, tak dobre może nas teraz naprawić. A takie przy udziale terapeuty dostaniesz w grupie. Od gadania trzeba będzie zacząć, ale takiego z serca.


- Jak mogą pomóc mi inni uczestnicy, skoro sami nie radzą sobie z własnymi problemami?

- Jakby mieli dawać Ci rady, to faktycznie perspektywy są słabe. Ale terapeuta na to nie pozwoli. Pozostali uczestnicy nie tyle cię czegoś uczą, co raczej stwarzają okoliczności umożliwiające Ci skuteczne leczenie się samemu.


- Nie mam na to czasu. Ani pieniędzy.

- Ale jednak tu jesteś. Czy nie dlatego, że jakaś część Ciebie potrzebuje czegoś tak ważnego, że kwestie finansowe czy organizacji czasu schodzą na drugi plan? Ile zasobów z życia starego jest warte życie nowe?


- Mam obcym ludziom tak po prostu mówić o swoich problemach? Trochę wstyd…

- Sam zdecydujesz ile i o czym będziesz chciał powiedzieć. Z czasem nabierając do grupy zaufania, łatwiej będzie dzielić dzielić się rzeczami trudnymi. Ale w pracy procesowej nawet nie musisz opowiadać historii swojego życia, a i tak będą się naprawiały.


- Inni są fajni, a ja jestem… To jak się mam otworzyć, kiedy oni tak dobrze sobie ze sobą radzą, a tylko ze mną jest coś nie tak?

- Każdy z nas ma swoje piękne strony, ale i rzeczy, z którymi sobie nie radzi. Właściwie wszyscy jestesmy fajni, tylko czasem to sobą przysłaniamy. A chęć do otwarcia się przyjdzie wraz z budującym się z czasem zaufaniem do grupy.


- To będzie za bardzo bolało. W szczególności przy tylu ludziach...

- Nikt nie będzie Cię zmuszał do przeżycia czegoś, czego nie chcesz. A i terapeuta będzie działał odpowiednio do tego, ile możesz udźwignąć. Pielęgnowane drzewo też czasem potrzebuje przycinania, a czasem podlewania.


- Jestem na to za głupi. Co bym tam nie dostał, spłynie po mnie jak po kaczce, bo nie będę potrafił tego przyjąć.

- Nie trzeba mądrości, żeby uruchamiać emocje i integrować je w doświadczeniach przeżywanych z uczestnikami grupy. A to to właśnie leczy, a nie znajomość teorii. Bywają problemy utrudniające uczestniczenie w grupie, ale jeśli zostaniesz zakwalifikowany, to znaczy, że możesz owocnie pracować.


- Ale ja nie sprostam wymaganiom grupy.

- Grupa nie ma żadnych wymagań i nikt nie będzie stawiał Ci poprzeczek do przeskoczenia. Warto tylko przychodzić na spotkania.


- Jeśli się zdecyduję na udział w grupie, to już muszę powiedzieć wszystko. Muszę pójść o krok dalej niż chcę, bo jak nie, to nie wykorzystam tej okazji, co będzie czystą stratą.

- Na szczęście nie musisz mówić wszystkiego. Lecząc teraźniejszość, uzdrowisz też przeszłość. Nawet tę nieopowiedzianą. Żeby z okazji skorzystać, pracuj z zaangażowaniem. Nie potrzebujesz się do tego batożyć wizją straty.


- Czyli jak na filmach? Jeden chlipie, reszta wyciąga ręce i mówi: “wspieramy cię”? Żałosne...

- Faktycznie kiepsko. Ale taki scenariusz nie ma nic wspólnego z terapią, dlatego prowadzący na niego nie pozwoli. A jak rzeczywiście wygląda praca na grupie, przeczytasz tutaj.


- Taka grupa to musi być przecież jakaś banda psycholi. Jeszcze mnie tym zarażą, albo co.

- Jeśli się zakwalifikowali, to spodziewaj się raczej całkiem zwyczajnych ludzi z całkiem zwyczajnymi problemami. A Ty - co masz ze sprowadzenia innych ludzi do bandy psycholi? Może unikasz w ten sposób konfrontacji z własnymi deficytami?


- To ja mam tam przeżywać, a reszta tylko sobie patrzy i mnie ocenia?!

- A reszta słucha i sprawdza jakie uczucia w nich wywołuje to, co mówisz i jak to mówisz. Może pomogą Ci odkryć Twoje nieświadome sposoby wpływania na innych? Może wywoła to w nich podobne wspomnienia i podzielą się tym, jak sobie z radzili. Może… okaże się, że są do Ciebie bardzo podobni?


- Więc przyjdzie mi wszystko zmienić, wszystko porzucić, wszystko zniszczyć, wszystko stracić? Nie stać mnie na to.

- W filmie Matrix główny bohater również wybierał pomiędzy prawdą a iluzją. A Ty którą chcesz pigułkę: niebieską czy czerwoną? Kiedy zobaczysz rzeczy takimi, jakie są, wtedy zdecydujesz, co chcesz zostawić, a co odrzucić.


Masz inne pytania lub obawy, których tutaj nie znalazłeś? Wyślij je do mnie w mailu, a ja chętnie zareaguję i dodam swoją odpowiedź.

Lokalizacja: Ul. Wrocławska 8/2 --> druga klatka od lewej strony budynku. Aby wejść do budynku skorzystaj z domofonu

  • PRZYJEŻDŻASZ SAMOCHODEM? Lokal znajduje się w strefie płatnego parkowania. Jeśli będziesz miał kłopot z zaparkowaniem polecam poszukanie miejsca do parkowania na pobliskiej ulicy Odrowąża. Dla miłośników technologii przypominam o istnieniu aplikacji SkyCash - pozwoli Ci ona łatwo opłacać parking z poziomu Twojego smartfona.
  • PRZYJEŻDŻASZ KOMUNIKACJĄ MIEJSKĄ ? Lokal znajduje się w pobliżu przystanku lini 130, przystanku tramwajowego i autobusowego Nowy Kleparz i przystanku tramwajowego Dworzec Towarowy.

Chcesz przenocować w Krakowie w dniu Twojej sesji? Współpracujemy z firmą KrakowHomes zajmujacą się wynajmem krótkoterminowym. Znajdziesz ją pod adresem: www.krakowhomes.com | Chcesz taniej? Dysponujemy pokojem noclegowym w lokalu w którym odbywa się grupa psychoterapeutyczna. Zapytaj o szczegóły.

Sala przeznaczona na pracę grupową sąsiaduje z tarasem, kuchnią, pokojem i sypialnią.
  • Sala do pracy grupowej - komfortowa ze względu na przestronność, wystrój, obecność mediów używanych podczas warsztatów: rzutnik multimedialny, nagłośnienie, TV
  • Taras i ogród - usytuowany za budynkiem i dostępny bezpośrednio z sali terapeutycznej. Prywatność zapewniona dzięki wysokim murom, bujnej roślinności. Meble ogrodowe, namiot, fontanna tworzą klimat do przyjemnego spędzenia czasu w przerwie na kawę, papierosa itp.
  • Kuchnia  - w pełni funkcjonalna kuchnia pozwala uczestnikom na przygotowanie kawy, herbaty lub na organizację większego wydarzenia grupowego wymagającego skorzystania z zasobów kuchni.
  • Dodatkowy pokój - pełni różne funkcje - np. związane z podziałem grupy na 2 podgrupy celem realizacji wybranego celu.
  • Sypialnia - stwarza możliwość przenocowania dla osób, które mogą mieć taką potrzebę.
Dla Twojej wygody przedstawiam listę kilku lokalnych miejsc, które możesz odwiedzić dla wypełnienia czasu, zaspokojenia głodu lub pragnienia.

Restauracje

Niedrogie / Tanie Jedzonko:

  • La Mario Lunch bar - Bar zlokalizowany na ulicy  Świętokrzyskiej 12 w budynku ZUS - czynny od poniedziałku do piątku. Ceny niskie.

Kawa + ciastko lub bez ciastka

  • Liv'Inn hotel - znajduje się w odległości 1 minutowego spaceru od gabinetu na ul. Wrocławskiej 5A. Dobra kawa. Brak ciasteczek :). To miejsce ma poważną zaletę - wyjście na cichy, zacieniony ogródek wolny od hałasu ul. Wrocławskiej.
  • Buczek - zapewne znana Ci sieć - lokal znajduje się w odległości 3 minutowego spaceru od gabinetu na ul. Wrocławskiej 11A a tutaj jak wiesz będzie już nie tylko kawa ale i ciasteczko.
  • Piekarnia Pod Telegrafem - zlokalizowana na ulicy Wrocławskiej 5B czyli w odległości 1 minuty spacerem. Kawa raczej bez smaku a ciastka wolę nie komentować bo jest różnie - niektóre ok a inne nie. Mają tam również zapiekanki itp. Szału nie ma ale ujdzie.
  • Sklep Żabka - na rogu ul. Lubelskiej i Prądnickiej (wejście od Lubelskiej). Mają bardzo dobrą kawę.

Terapia dla par jako szansa na drugą miłość

Terapia otwiera nową szansę na przebudowanie związku, uzdrowienie relacji między partnerami. Pomimo, że początkowo praca koncentruje się na związku jako całości, nieuchronnie prowadzi przede wszystkim do korzyści indywidualnych – pozwala lepiej poznać siebie, swoje potrzeby, pragnienia, dążenia jak również oczekiwania wobec partnera. Można ten etap nazwać budowaniem swojej tożsamości - rozumienia kim się jest, czego się pragnie, co się lubi a czego nie. Ten etap jest bardzo ważny ponieważ partner w relacji staje się kimś konkretnym kto wnosi prawdziwy wkład do związku. W kolejnym etapie pojawiają się korzyści dla pary gdyż poprawia się styl komunikacji, wyjaśniają się nieporozumienia, pojawia się zrozumienie dla dotychczasowych reakcji partnerów, odnajdywane są kompromisy i drogi wyjścia z trudnych sytuacji. Terapeuta nie tylko pomaga w lepszym zrozumieniu siebie ale również otaczającego nas świata w sensie filozoficznym bo czasem jest to konieczne aby przepracować problemy związkowe. Dla przykładu nie da się naprawić pewnych aspektów życia jeśli nie zrozumie się w sposób dogłębny znaczeń takich słów jak wolność, sprawiedliwość, miłość itp. Efekty terapii dla par
  • odkryjesz czy twoje problemy są obiektywnie poważne czy tylko takie się wydają być w Twojej głowie. Już teraz możesz to częściowo ustalić zapoznając się z informacjami w zakładce PEŁNY OPIS
  • Potwierdzisz z terapeutą swoją tożsamość lub inaczej mówiąc staniesz się bardziej prawdziwym sobą niż jesteś - poczujesz kim jesteś, co lubisz, czego nie lubisz i sprawdzisz czy Twój partner chce Ciebie zgodnego z prawdą czy oczekuje, że będziesz kimś innym.
  • Dowiesz się co Was połączyło. To co zazwyczaj łączy partnerów to dojrzała lub niedojrzała homeostaza. Możesz o tym poczytać więcej w PEŁNYM OPISIE.

Zatem kiedy spotkać się z terapeutą?

W dzisiejszych czasach bardzo popularnym stało się słowo PROJEKT. W firmach moi znajomi już nie pracują tylko realizują projekty. Zachęcam moich pacjentów / klientów aby popatrzyli na kwestię związku w taki sposób jakby był projektem. Aby rozpocząć projekt potrzebujesz zasoby materialne, niematerialne. Potrzebujesz wierzyć w ten projekt, potrzebujesz motywację, nadzieję! Spotkaj się z terapeutą wtedy gdy jeszcze posiadasz zasoby - nie czekaj aż je roztrwonisz. Zakładając, że istnieje już sytuacja kryzysowa, to najlepiej szukać psychoterapeuty wtedy, gdy jeszcze jest nadzieja i chęć walki o związek, ale jednocześnie partnerzy doświadczają bezsilność i nie potrafią ruszyć z miejsca a ich rozmowy nie przynoszą już żadnej trwałej zmiany. Kiedy związek jest w kryzysie warto wykonać tą ostatnią próbę przynajmniej po to aby nie żałować, że nie zrobiliśmy czegoś co dawało szansę. Nie można przeoczyć tego momentu. Jeśli kryzys wejdzie w zaawansowaną fazę może być już za późno lub może być o wiele trudniej aby sytuację naprawić. W zaawansowanym kryzysie partnerzy czują się wypaleni, poranieni i stają się sobie obojętni. Będąc już na przysłowiowych oparach, może się zdarzyć, że jedna strona chce podjąć terapię ale ta chęć nie ma w sobie już mocy aby przekonać drugą stronę. Jeśli partner oponuje to po jakimś czasie strona, która proponowała poddaje się. To jest najgorszy moment. Projekt ZWIĄZEK rozsypuje się. Następuje tak duży emocjonalny dystans, że ludzie pod jednym dachem są sobie obcy. To równia pochyła. Partnerzy trwają obok siebie w martwym związku, w którym uczucia się wypaliły a to co ich łączy to dziecko i kredyty. Konsekwencje dla dzieci w takim związku są oczywiście duże ale tym się tutaj nie będę zajmował.

Jak długo będzie trwać terapia?

Trudno na to pytanie odpowiedzieć w sposób uniwersalny. Na długość terapii wpływa typ problemów i zasoby jakimi dysponują partnerzy danego związku. Tym, co ją przyśpiesza, jest motywacja pary do pracy nad związkiem – gotowość do zmiany i skonfrontowania się partnerów z osobistymi problemami, którymi negatywnie wpływają na swój związek. Ta gotowość do „popsucia własnego wizerunku” jest istotnym elementem przyśpieszającym proces naprawy związku a zatem wpływa korzystnie na skrócenie czasu terapii. Jaki jest przepis na wydłużenie czasu terapii i uczynienie jej procesem mozolnym ??? :) Wystarczy, że para przeniesie całą odpowiedzialność na terapeutę oczekując, że to terapeuta zmieni ich związek, a oni nie muszą w tym uczestniczyć. Jeśli nie pasuje Ci taki przepis i chcesz przyśpieszyć swoją terapię zaakceptuj, że jesteś aktywnym uczestnikiem procesu zmian a psychoterapeuta pokazuje lub pomaga Ci odkryć drzwi przez, które możesz przejść. Ty decydujesz czy przez nie przechodzisz. Proces terapeutyczny może być nieco dłuższy gdy jakość materiału wnoszonego do relacji przez jednego lub obydwu z partnerów jest zbytnio destrukcyjny. W takiej sytuacji może zaistnieć potrzeba tymczasowego rozdzielenia pary aby następnie rozpocząć terapię indywidualną a po pewnym czasie powrócić do spotkań wspólnych, które będą ze względu na wypracowaną w międzyczasie dojrzałość szybciej prowadzić do dobrego celu jakim jest odbudowanie więzi.
Sesja 80 minut - 220 zł Sesja 90 minut - 240 zł Sesja 100 minut - 260 zł sesja w języku angielskim podnosi koszt o 15%